27 maja 2015 roku minęło dokładnie 25 lat, od kiedy po raz pierwszy wybraliśmy władze samorządowe w wolnych, bezpośrednich wyborach. To była naprawdę historyczna i wyczekiwana chwila.
Świadomość, że samorząd musi się odrodzić, żywa była w kręgach opozycji już w początkach lat 80-tych ubiegłego wieku. Kwestia samorządu (najpierw pracowniczego) pojawiła się od razu wśród postulatów programowych Solidarności. Już pierwszy Zjazd Solidarności, który odbył się jesienią 1981 roku umieścił w swoim programie stworzenie "Samorządnej Rzeczypospolitej". Zresztą narodzinom samorządu towarzyszyły – z jednej strony - autentyczny entuzjazm, z drugiej - bardzo poważne podejście polityków do tworzenia prawa. To był bodaj jedyny raz, kiedy parlamentarzyści zwrócili się do wydziału prawa UJ, którego byłem wówczas dziekanem, z prośbą o wsparcie eksperckie.
środa, 3 czerwca 2015
Pod okiem kamery
Dwieście kamer, z których obraz jest oglądany przez ok. 25 operatorów na jednej zmianie, a w przyszłości możliwość rozbudowy sieci i budowy Centrum Bezpieczeństwa i Monitoringu Miasta – wiemy już, jak będzie wglądał krakowski monitoring. Zakończyły się prace zespołu zdaniowego, który miał wypracować najkorzystniejsze dla naszego miasta rozwiązanie kwestii budowy monitoringu wizyjnego. Ciągle niestety czekamy jednak na ustawę, bo kwestie monitoringu w Polsce nie są w żaden sposób uregulowane.
Raport, który trafił no moje biurko, został przygotowany przez grono ekspertów – osób zajmujących się zawodowo sprawami bezpieczeństwa i monitoringu wizyjnego, mam więc absolutną pewność, że jest to dokument najwyższej jakości, uwzględniający całą obecną wiedzę i możliwości techniczne, jakimi współcześnie dysponujemy.
Raport, który trafił no moje biurko, został przygotowany przez grono ekspertów – osób zajmujących się zawodowo sprawami bezpieczeństwa i monitoringu wizyjnego, mam więc absolutną pewność, że jest to dokument najwyższej jakości, uwzględniający całą obecną wiedzę i możliwości techniczne, jakimi współcześnie dysponujemy.
czwartek, 7 maja 2015
Faktura za program?
Fundacja Stańczyka analizuje rozliczenia komitetów wyborczych. Co do zasady, jestem za, tym bardziej, że zawsze dbałem o jawność finansów mojego komitetu. Zadziwia mnie jednak jak łatwo przekroczyć granicę absurdu i nawet tego nie zauważyć.
Zostałem poproszony o komentarz do takiego zarzutu: "Na konwencji wyborczej (15.10) Jacek Majchrowski przedstawił program wyborczy(swojego komitetu) pt. „Łączy nas Kraków” (…) Po zapoznaniu się z treścią przypuszczamy, że jego napisanie i opracowanie musiało wymagać sporych nakładów pracy i pieniędzy. Podczas analizy sprawozdań wyborczych nie znaleźliśmy faktury ani żadnego dokumentu, który potwierdziłby, że wykonanie programu wyborczego „Łączy nas Kraków” zostało sfinansowane przez komitet."
czwartek, 2 kwietnia 2015
Czego uczy Prima Aprilis?
Nie spodziewałem się, że miejski żart primaaprilisowy – hejnał zagrany na harmonijce i komunikat, że tak już pozostanie na zawsze, wywoła takie poruszenie. W obronę tradycji zaangażowali się słuchacze Polskiego Radia z całej Polski, dzwoniąc do magistratu. Interweniował w tej sprawie nawet jeden z krakowskich radnych! Wszystkim za to zaangażowanie dziękuję i zapewniam, że jestem ostatnim, który pozwoliłby zrezygnować z trębacza na wieży mariackiej. Ale z całej tej sytuacji płynie też całkiem poważny wniosek – doceniajmy to co już mamy!
wtorek, 17 marca 2015
Kto pyta, nie błądzi
Nie jest trudno wyrzucić w błoto miliardy złotych. Wydać je sensownie – to już zupełnie inna sprawa. Otwarcie w Warszawie drugiej linii metra stało się pretekstem do ożywionej dyskusji w krakowskich mediach na temat tego, kiedy i my doczekamy się podobnej uroczystości z przecinaniem wstęgi. Mam wrażenie, że autorzy tych dywagacji nie chcą zauważyć, że porównywanie sytuacji Krakowa i Warszawy w tej sprawie nie tylko jest niemożliwe, ale również niepoważne.
„W stolicy druga linia, a w Krakowie tylko debata” – takim tytułem redakcja opatrzyła artykuł przedstawiający opinie pracowników krakowskich uczelni technicznych w sprawie budowy metra w Krakowie. Cóż on sugeruje Czytelnikowi niewgłębiającemu się na co dzień w temat? Warszawa jest aktywna, w Krakowie władze miasta jedynie gadają, zamiast wziąć się do roboty i spełnić „wolę mieszkańców” (dlaczego napisałem to w cudzysłowie, wyjaśnię za chwilę).
„W stolicy druga linia, a w Krakowie tylko debata” – takim tytułem redakcja opatrzyła artykuł przedstawiający opinie pracowników krakowskich uczelni technicznych w sprawie budowy metra w Krakowie. Cóż on sugeruje Czytelnikowi niewgłębiającemu się na co dzień w temat? Warszawa jest aktywna, w Krakowie władze miasta jedynie gadają, zamiast wziąć się do roboty i spełnić „wolę mieszkańców” (dlaczego napisałem to w cudzysłowie, wyjaśnię za chwilę).
poniedziałek, 2 marca 2015
Kraków – na bieżąco
Jak dotąd Kraków perfekcyjnie spełniał się w roli gospodarza wielkich i wyjątkowych wydarzeń. Jednostki i wydziały miejskie, wojsko, policja, straż pożarna, służby drogowe oraz medyczne i współpracujący z nimi wolontariat, różnego rodzaju organizacje i instytucje – wszyscy pracowali perfekcyjnie i na najwyższych obrotach. I nie ma żadnych powodów, by sądzić, że w 2016 r. podczas Światowych Dni Młodzieży będzie inaczej.
Do Światowych Dni Młodzieży w Krakowie zostało 500 dni. Niedawno Miasto Kraków i Województwo Małopolskie podpisały ze stroną kościelną list intencyjny potwierdzający naszą współpracę w organizacji tego wydarzenia. Co prawda dziennikarze narzekają, że o szczegółach organizacyjnych jeszcze głośno się nie mówi, ale trzeba pamiętać, że nawet jeżeli czegoś nie widać, to nie oznacza to automatycznie, że to coś nie istnieje.
Młodzi pielgrzymi w Krakowie
środa, 18 lutego 2015
Kto zarządza kadrami?
„Stopień agresji w środowisku dziennikarskim jest nieporównywalny z jakąkolwiek inną grupą zawodową” – nie jest tajemnicą, że często zdarza mi się nie zgadzać z opiniami mediów, ale z tą wczorajszą wypowiedzią Piotra Kraśki zgadzam się w 100 procentach. Zajrzyjmy na krakowskie podwórko, a przede wszystkim na łamy jednego dziennika pod podwójnym tytułem.
Widzę, że wielkie emocje w środowisku dziennikarskim wywołała reorganizacja Urzędu Miasta Krakowa w dziedzinie zarządzania promocją i informacją. Szczerze wątpię, czy kwestie związane z techniczną stroną organizacji wydziałów współpracujących z mediami są szczególnie interesujące dla Czytelników. Nie ma tu przecież ważnych inwestycji, czy dużych pieniędzy… Raczej podejrzewam, że chodzi o przyjemność odczuwaną przez autorów tekstów podczas grzebania w sprawach personalnych, tym bardziej, że z jednej strony chodzi o nagonkę na osoby, które ze światem mediów są mniej lub bardziej powiązane od lat, z drugiej – łatwo można poszczuć Czytelników na prezydenta miasta, ponieważ nic nie wzbudza takich emocji na forach jak informacja, że zatrudniony urzędnik za swoją pracę dostaje pensję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)